czekając na burzę
Smutek doskonale rozrzedza powietrze. Rodzi to przedziwną senność, każe patrzeć na świat spod na wpół przymkniętych powiek. Podobno nie można patrzeć jednocześnie przed siebie i na siebie. To oznacza, że albo pozwalam sobie trwać w pięknej iluzji, albo coś pękło w mojej psychice. Wyraźnie odczuwam, jak przenika przeze mnie świat, jak wnikam w ciasny splot rzeczywistości. Nawet pogoda wykazała odrobinę przyzwoitości i dostosowała się do miłościwie mi panującego wewnętrznego krajobrazu.
Tylko ludzie nagle zaczęli przemieniać się w posągi. Zastygłe twarze, zmęczone, szklane oczy, pusty, mechaniczny głos. Każdy wystudiowany gest staje się parodią, świadczącą o długości stażu scenicznego. Ożywione przez szaleńca dzieła sztuki. Wszystkie zamierają w mojej głowie na czarno-białych fotografiach. Obce i odległe stworzenia z innej rzeczywistości, które dopiero na zdjęciach odsłaniają przede mną człowiecze oblicze. Mogę się nad nimi pochylić i przyjrzeć grze rozedrganych mięśni mimicznych pod skamieniałą skórą twarzy. Nie potrafię jednak patrzeć, jak pryskają kolejne wymiary budujące ich świat, jak zapadają się w sobie pudełka z ich największymi skarbami. Skąd pomysł, że to wstyd spuścić wzrok. Gdzieś we mnie najwyraźniej jest zakorzenione przeświadczenie, że tragedie zasługują na świadków. Patrzę więc wbrew sobie i w zgodzie ze sobą.
W tle wiele gitar akustycznych. W fado. W starych, rockowych balladach. Swój smutek usiłuję roztopić w cudzym żalu. A gdy zgodnie z przewidywaniami to nie pomaga, zmieniam tło na cięższe i dużo gęstsze. Nie ma już gitar akustycznych. Smutek pozostaje. I tak naprawdę cieszy mnie to. Można użyć wielu słów, ale po co, jeśli wystarczy tylko jedno.
Saudade.
Dużo we mnie wspomnień, dużo przeszłości, wielu ważnych ludzi. Niektórzy zniknęli tak nagle, ale nie mogą przestać trwać. Tak trudno mi uwierzyć, że pozostali tylko w pamięci. Jak wiele może zmienić jeden człowiek, tylko lekko muskając rzeczywistość? Jak drobna sieć pajęczych nici może zmienić bieg zdarzeń tego śmiesznie małego świata? Jaką moc ma deszcz padający na pajęczynę, chłód pokrywający ostrymi kryształkami mocne włókna, które ciasno oplatają ludzi?
Poczwarka świata ukryta przed naszym wzrokiem w wielkim zamrożonym kokonie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz