banalnie


lubię, uwielbiam, kocham...
antagonistyczny stosunek zimnej wody i ciepłego oddechu
zmysły splątane niewidzialną wstęgą aromatu kawy
muzykę, która staje się idealnym tłem
czuć na policzku rozedrgane powietrze (poruszone przez płynącą muzykę)
cały świat odbity w kałuży
ciszę pełną głosów ptaków
walkę z wiatrem i innymi żywiołami
obrazy, w które można wpatrywać się godzinami, a one ciągle są nieznane
włóczyć się samotnie i dziwić się dokąd doszłam
patrzeć prosto w oczy i próbować coś widzieć
książki, które nigdy się nie kończą
wątpliwą pewność i pewne wątpliwości
brzmienie słów szept, szelest, zmysł...
skrzypiący śnieg i szeleszczące liście
promienie słońca, przenikające przez ubranie i skórę
krople deszczu w samotności
zwinąć się w kłębek niczym kot ze świadomością, że idealne skłębienie jest nieosiągalne
płomienie tańczące na tafli wosku
wszystko to, czego nie lubię, a powodów jest zbyt wiele, by je wymienić
...



0 komentarze:

Prześlij komentarz