myopia


Rzeczywistość najpierw stała się płynna, a później wyparowała. Kolejność nie najgorsza. Po chwili (prawdopodobnie wciąż ta sama rzeczywistość) przekształciła się w piasek. I wcale nie była to resublimacja. Można się nawet zaniepokoić.
Na dodatek jestem śledzona. Przez krew i destrukcję. tup... tup... tup...
(jakaś mysz nazywała się Tuptuś. A ja już nie pamiętam co się z nią stało. Chomik popełnił samobójstwo, skacząc z drugiego piętra. Małe zwierzątka są absolutnie nudne. Nawet nie giną w spektakularny sposób. Ale kiedy ktoś jest gryzoniem - fatalnie brzmi - to ciekawy być nie może. Choć Marmota marmota zrobił karierę. Hominidzi lubią czekoladki. I gryzonie. Lubią hodować i konsumować.)

...krew i destrukcja...

Ciągle patrzę w niebo i nawet przy bezchmurnej pogodzie nie mogę spojrzeć dalej. Żaden teleskop nie pokaże mi tego, co chcę zobaczyć.

Starsza pani boi się rutynowej operacji. Mówi, że może się nie obudzić. A ja wyrobiłam w sobie zdolność do empatii. Empatii zracjonalizowanej, ale już empatii. Postawiłam się w sytuacji tej pani i rzeczywiście zrobiło mi się przykro, ponieważ wolałabym mieć świadomość umierania. Eksperymentować mogę tylko na sobie. Ale poza faktem przykrej śmierci we śnie (narkozie również), nie widziałam i nie widzę w tym nic strasznego. Gdybym się nie obudziła, nie analizowałabym tego faktu. I znów wchodzę w strefę, w której muszę poruszać się po omacku. Zawsze byłam mentalnym ślepcem. „Przed oczyma duszy mojej” rysuje się piękna, rozległa ciemność absolutna. Której chyba jeszcze nigdy nie doświadczyłam w rzeczywistości. Ani tej płynnej, ani stałej/zmiennej, ani w żadnej innej.

Przestaję patrzeć wstecz, przestaję patrzeć w przód, przestaję widzieć.
Kiedy przestaje się widzieć to, co w oddali, świat staje się impresjonistyczny. A ja tak lubię ekspresjonizm...
O Ironio!
(że pozwolę sobie na małą apostrofę)
Odpowiednich soczewek rozpraszających jeszcze nie wyprodukowano...

0 komentarze:

Prześlij komentarz