poznać i zrozumieć


Zdecydowanie mam zbyt wiele niezdrowych nawyków. Najgorszym z nich jest niepohamowana chęć do rozkładania własnej osobowości na czynniki pierwsze. Jestem najgorszym auto-psychoanalitykiem, jakiego można sobie wyobrazić.
Staję się coraz okrutniejszym rzeźnikiem, który ćwiartuje i sieka wnętrzności, nie zważając na coraz rozleglejsze morze krwi. Już dawno temu zaczęłam ignorować ból. Przecież można się znieczulić. Byle głębiej. Do wnętrza. Niestety nie wszystko można wyjaśnić mniej lub bardziej skomplikowanym ciągiem przyczynowo-skutkowym. Złożoność pewnych spraw i procesów mnie przerasta, a za ZROZUMIENIE trzeba płacić coraz wyższą cenę. Na dodatek mam świadomość, że moje destrukcyjne w skutkach analizy nie będą miały końca, bo nigdy nie będę w pełni zadowolona. Będę od siebie wymagała coraz więcej, jednocześnie coraz mniej oczekując od innych.
A im bardziej okrutna i nieprzejednana jestem wobec siebie, im bardziej moja osobowość jest rozgrzebana i pokiereszowana, staję się tym surowszym katem rzeczywistości. Rozbijam rzeczywistość na kawałeczki, by po chwili znów składać ją w jedną całość. Tylko po to, żeby poznawać...
Szkoda, że przy okazji wywieram silny wpływ na niektórych ludzi. Czasami dobry, a czasami zły. To jak wypadek przy pracy, narzędzie chirurgiczne zostawione w psychice człowieka w czasie operacji, której nie było... a przynajmniej miało nie być.

mimowolnie okrutna

łac. saevitia - wściekłość, dzikość, okrucieństwo

0 komentarze:

Prześlij komentarz